Home » Telewizory » LED TV to nie tylko banding i clouding. Problemów jest więcej

LED TV to nie tylko banding i clouding. Problemów jest więcej

Wady nowych telewizorów i matryc LED

Kupując telewizor robimy to za zamiarem polepszenia jakości oglądanego obrazu. Wpływ na to ma nie tylko przekątna naszego nabytku w postaci LED TV, ale także jakość matrycy jaką w nim zastosowano. Wydawałoby się, że to główne aspekty które decydują o poziomie zadowolenia z zakupu, ale obecnie producenci telewizorów potrafią uprzykrzyć życie konsumentom, zamiast być wdzięczni, że w dobie ogromnej konkurencji postanowili kupić ich produkt.

Czytając ten artykuł dowiesz się z jakimi problemami borykają się nabywcy telewizorów LED TV. Wydawałoby się, że nowy odbiornik tv będzie lepszy od starego, który chcemy zmienić. Niestety często tak nie jest. Wśród najczęstszych usterek zgłaszanych przez użytkowników gros stanowi podświetlenie matrycy w telewizorze, ale zdarzają się także inne „kwiatki” sugerujące, że odbiorca końcowy jest testerem rozwiązań, co do których producent nie zapewnił rzetelnych testów przed wypuszczeniem ich na rynek.

Nierówne podświetlenie matrycy

To zjawisko może mieć rozmaite objawy. Nie każde odstępstwo od ideału, czyli równego podświetlenia jest dokuczliwe, ale w skrajnych przypadkach denerwuje i stanowi o reklamacji danego tv. Najczęstsze błędy związane z nierównomiernym podświetleniem to:

  • banding – nierównomierne podświetlenie matrycy w postaci pionowych i/lub poziomych pasów. Widoczne szczególnie przy dynamicznych jasnych obrazach np. podczas oglądania piłki nożnej,

banding-tv LED TV to nie tylko banding i clouding. Problemów jest więcej

  • coulding – duże jasne i ciemne plamy rozsiane po matrycy,

clouding-tv LED TV to nie tylko banding i clouding. Problemów jest więcej

  • ciemniejsze narożniki matrycy lub ciemniejszy pas na jej boku(ach),
  • jaśniejsze punkty idące od brzegu do środka matrycy (taka „latarka”).

To wszystko sprawia, że nie ma mowy o pełnym komforcie korzystania z odbiornika i kupując nowy tv musimy liczyć na to, że ww. objawów nie będzie lub będą mało widoczne. Producenci telewizorów często nie chcą uznać reklamacji z powodu krzywego podświetlenia argumentując, że nie jest to wada, a cecha matrycy led. Haniebny rekord pod względem nierówności podświetlenia matrycy w 2016 r. należy do telewizora Philips PUS6501, którego nabywcy bardzo często z tego powodu oddawali go na gwarancję lub korzystali z 14 dniowego okresu na zwrot towaru zakupionego przez internet.

Nieszczelna obudowa i kurz pod matrycą

Z tym problemem borykają się szczególnie użytkownicy, którzy nabyli model Samsung KS7000. Rozklejająca się pod wpływem ciepła obudowa dawała prostą drogę do wnikania kurzu do środka tv, co skutkowało plamami pojawiającymi się na ekranie. W czasach oszczędności i skąpstwa producentów koreańska firma zastosowała zamiast wkrętów – klej łączący dwie części obudowy i doprowadziła do „szewskiej pasji” wielu (nie)szczęśliwych posiadaczy wspomnianego telewizora.

Android 6 „zabija” telewizory Sony

Android TV ma swoje zalety (np. możliwość korzystania z playera Kodi na tv – poradniki na ten temat znajdziesz tutaj), ale przez całe miesiące w internecie były narzekania np. na wolne działanie systemu lub brak pewnych funkcjonalności. Google nie pozostało głuche na prośby ludu i całkiem niedawno nabywcy telewizorów marki Sony oraz Philips uzyskali możliwość aktualizacji swoich tv do Androida 6.0 Marshmallow. I co się okazało? Że Sony dało ciała na całej linii. Po zaktualizowaniu telewizora nie dało się go uruchomić! Nie ważne, czy to tv Full HD, czy 4K, każdy z nich mógł zostać „uwalony” przez update. Zamiast wystartować łapie tzw. boot loop i w kółko widzimy ekran uruchamiania Androida. Wstyd! Płacąc kilka tysięcy zł i wgrywając zalecaną aktualizację oprogramowania możemy de facto zepsuć nasz tv. Całe szczęście, że japońska firma przyjmuje telewizory na gwarancję (wymiana płyty głównej) i wycofała plik aktualizacji ze swojej strony www, oraz informuje aby do czasu wydania poprawionej wersji oprogramowania nie przeprowadzać update’u. Wychodzi na to, że zamiast testować nowego Androida w warunkach laboratoryjnych i potem udostępnić dla ludu, królikami doświadczalnymi zostali sami klienci. Skandal!

Skandaliczna obsługa serwisowa Philips

Ostatnio w internecie znajduje się sporo ciekawej korespondencji na linii wściekły klient – serwis Philips. Pomimo ewidentnych wad podświetlenia matrycy w tv, które zauważy nawet laik pracownicy serwisu twierdzą, że telewizor spełnia normy i nie ma mowy o naprawie lub wymianie na nowy. To jest prawdziwe draństwo ze strony holenderskiej marki. Jak widać dla giganta nie liczy się zasada: 1 zadowolony klient to 3 nowych, ale wolą uparcie nie przyznać się do winy i nie wymieniać lub naprawiać felernych telewizorów.

Tniemy koszty i olewamy klienta

Tak to niestety wygląda jeżeli chodzi o współczesny rynek telewizorów. W wielu modelach słabe matryce IPS, w prawie wszystkich wolne o częstotliwości 60 Hz, do tego opisane wady technologii LED oraz problemy ze zwrotem i naprawą wadliwego towaru. Wobec tego kupować, czy też nie nowy tv? Jak najbardziej, ale nie bądźmy zdziwieni jeżeli natrafimy na którąś z opisanych przypadłości. Zalecam więc test w sklepie oraz zakup przez internet, bowiem mamy wtedy prawo do zwrotu bez podania przyczyny w ciągu 14 dni.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*

Kontakt

poczta @ domena bloga